Szkoła z bogatą historią i tradycjami
poniedziałek, 29 października 2012 19:49

Wesoły autokar numer 150 - wspomnienia z Pielgrzymki Maturzystów do Częstochowy

„Godzina 7:20 zbiórka na Placu Zamkowym, punktualnie o godzinie 7:30 wyjeżdżamy”

jeszcze w piątek powtarzała nam nasza Pani Wychowawczyni Justyna Krupińska. Wieczorem u mnie pełna mobilizacja, budzik nastawiony na godzinę 5:30, żeby się chociaż nie spóźnić. Raniutko pobudka, wszystko w biegu kanapki do plecaka, gorąca herbata w termosie gotowa do spakowania, ach i jeszcze miła poduszeczka, z którą nie rozstawałam się przez cały czas trwania jazdy  autokarem. Kiedy już dotarłam na przystanek spotkałam znajomą z gimnazjum i od razu zapytałam: „Czyżby 9 Liceum Ogólnokształcące również miało dzisiaj pielgrzymkę maturzystów?” Okazało się że tak.
Wszystko szło zgodnie z planem, busem w porannym ścisku spokojnie dotarłam do Lublina i nawet byłam chwilę przed czasem. Na parkingu pod Zamkiem wraz z koleżanką Madzią i innymi oczekiwaliśmy na upragniony autobus numer 150. Wszystkich autokarów było 3, z naszej szkoły na pielgrzymkę udali się uczniowie klas: 3B, 3C, 3D, 3E, 3f i 3G łącznie nasza grupa liczyła 132 uczniów. Towarzyszyli nam nasi wychowawcy, kilka pań profesorek, ksiądz, pracownicy administracji szkoły. Wzięliśmy sztandar szkoły (poczty stały na prezbiterium), więc byliśmy widoczni. Długa droga do Częstochowy, wcale nie okazała się nużąca tylko pełna radości i modlitwy. Pani Profesor Bożena Twarowska wraz z dziewczynami z 3F i ich wychowawczynią Panią Profesor Beatą Zakrzewską wiodła prym w śpiewaniu w myśl zasady, że śpiewać każdy może…

Po pierwszym postoju odmówiliśmy różaniec w naszych intencjach, które przygotowaliśmy już wcześniej na karteczkach.
I tak w radosnej atmosferze dotarliśmy do Częstochowy, gdzie większość z nas od razu udała się na ciepły obiad. Do rozpoczęcia się uroczystości mieliśmy około trzy godziny czasu wolnego, które każdy mógł sobie zagospodarować dowolnie. W ostatnich promieniach słońca dotrwaliśmy do godziny około 16:30 i udaliśmy się do Bazyliki na Mszę Świętą żeby zająć sobie dogodne miejsce stojące. I tak naprawdę cały sens naszego pielgrzymowania nastał o godzinie 17:00 kiedy rozpoczęła się Eucharystia sprawowana w naszej intencji. Serce zaczęło bić szybciej, w oczach pojawiły się łzy i ogarnęły mnie uczucia od tak dawna skrywane i niepokazywane. Tego nie da się opisać słowami, to trzeba przeżyć i ktokolwiek miał okazję być chociaż raz w Częstochowie na pewno mnie zrozumie. Pielgrzymka Maturzystów na Jasną Górę była dla mnie swego rodzaju oczyszczeniem i odświeżeniem mojego spojrzenia na Boga.

Tegoroczna pielgrzymka odbywała się pod hasłem „Kto wierzy, nigdy nie jest sam” samo jej motto w szczególnym stopniu do mnie przemawia i stało się poniekąd moim życiowym.
Wracając do wydarzeń z Bazyliki… Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem Biskupa Mieczysława Cisło była jedną z piękniejszych w jakiej miałam okazję uczestniczyć. Nigdy dotąd nie spotkałam tak licznie zgromadzonej i rozmodlonej młodzieży w jednym miejscu , dla mnie było to coś wspaniałego, móc tam z nimi być. Śpiew, który towarzyszył oprawie Mszy Świętej sprawiał, że chciało się klaskać i tańczyć - oczywiście na chwałę Bożą. Po zakończeniu Eucharystii, krótka przerwa i powrót do Bazyliki tym razem na Różaniec, Apel Jasnogórski i kończącą wszystko Drogę Krzyżową. Około godziny 22:30 nadszedł czas odjazdu, wszyscy sprawnie zebraliśmy się w naszych autokarach i wyruszyliśmy w długą drogę powrotną. Do Lublina dotarliśmy około godziny 4 nad ranem, skąd każdy bezpiecznie udał się do domu.
Ja wraz z koleżankami postanowiłam wrócić po maturze do Częstochowy bez względu na jej wynik (oby był jak najlepszy). Chociaż wiem, że tak naprawdę w tym momencie zależy on ode mnie w zależności, jak bardzo przyłożę się do nauki tak dobry albo zły… on będzie.
Wszystkim moim rówieśnikom życzę aby wiara nas nigdy nie opuściła i za jej sprawą chęci do nauki rosły w oczach razem z efektami.

Anna, III C